Obudziłam się kilka godzin później. Muszę przyznać że łóżko Itachi'ego jest strasznie wygodne. Podniosłam się do pozycji siedzącej i przetarłam oczy ręką, kiedy miałam dość osty obraz rozejrzałam się po pokoju. Itachi'ego nigdzie nie było, ale zauważyłam na biurku kilka rzeczy i małą kartkę. Leniwie wstałam z łóżka i podeszłam do biurka podnosząc kartkę.
"Tu masz te rzeczy od Konan, powinny być dobre. Idź do łazienki i się przygotuj, przyjdę po Ciebie o 8.50, nie wychodź z pokoju beze mnie pod żadnym pozorem."
Odłożyłam kartkę z powrotem na biurko i zaczęłam oglądać ubrania. Spodobała mi się fioletowa bokserka i czarne krótkie spodenki od razu zabrałam ubrania do łazienki i po wcześniejszym prysznicu ubrałam się w nie. Były na mnie idealne. Wyszłam z łazienki i założyłam swoje czarne trampki do kolan oraz czarne rękawiczki bez palców. Włosy uczesałam i po długim namyśle zostawiłam rozpuszczone z lekko opadającą grzywką na lewe oko. Ku mojemu zdziwieniu na biurku był błyszczyk i tusz do rzęs. Zrobiłam sobie odpowiedni makijaż po czym usiadłam na fotelu i przeglądałam książki bruneta. Chyba lubił czytać, bo było ich tam sporo.
Równo o umówionej godzinie Itachi otworzył drzwi i oznajmił że idziemy na śniadanie, posłusznie wstałam i ruszyłam za nim korytarzem. Teraz był całkowicie oświetlony i to nie przez pochodnie. Korytarzem szliśmy tylko we dwoje, po za nami świecił pustkami. Uważnie rozglądałam się dookoła chcąc zapamiętać drogę z mojego obecnego pokoju do kuchni.
Itachi zatrzymał się nagle, a ja uderzyłam nosem w jego plecy. Zganił mnie spojrzeniem, złapałam się za bolący nos patrząc na niego z wyrzutem. Mężczyzna bez słowa otworzył drzwi, a ja poczłapałam za nim do środka.
To co zobaczyłam przerosło moją wyobraźnię. Mordercy, najgorsi mordercy biegali dookoła stołu krzycząc na siebie wzajemnie. Kilku siedziało na krzesłach, a jeszcze jeden gość w pomarańczowej masce biegał machając łapami i krzycząc " Tobi is a good boy! Hidan-sempai zabije Deidare-sampai, Pomocy!". Moja mina musiała być bezcenna, ale coś we mnie pękło gdy do pomieszczenia weszła dwu metrowa, niebieska ryba ubrana w różowy fartuszek w krówki niosąca jajecznice do stołu. Wybuchnęłam nie pohamowanym śmiechem co zwróciło uwagę wszystkich po za Itachim na mnie. Przerwali swoje zajęcia i patrzyli co chwila na mnie, zaraz na Uchihe, a później po sobie nawzajem. Jeśli to ma być ta elita zabójców,których każdy się boi to powodzenia. Ledwo co stałam o własnych siłach, śmiech ogarnął całe moje ciało.
-Z czego się śmiejesz, un? - Na dźwięk jednego z nich lekko oprzytomniałam, ale dalej trzymałam się za brzuch. Spojrzałam skąd dochodzi ten głos. Po drugiej stronie pokoju stała jakaś dziewczyna. Miała długie blond włosy związane u góry w kitkę i ładne błękitne oczy.
- Z was.. haha..koleżanko - Jej mina zrobiła się dziwna po czym przybrała czerwonego koloru. Zaczęłam się jeszcze głośniej śmiać.
- Jestem chłopakiem, un!!! -Głos rozniósł się po całym pomieszczeniu. O boże, a jednak to chłopak! Zaczęłam się jeszcze głośniej śmiać, ale tym razem nie sama. Cały pokój rozniósł się śmiechem obecnych no może po za Itachim i tego blondyna. Widać że nie bardzo spodobało mu się że nazwałam go dziewczyną, bo coraz mocniej zaciskał pięści.
W jednej chwili pojawił się przede mną, jego pięść prawie by się zatrzymała na mojej twarzy, na moje szczęście przewidziałam to. Zniknęłam w kłębie dymu. Pojawiłam się za nim po czym jeszcze zdezorientowanemu chłopakowi wygięłam prawą rękę i kolanem przycisnęłam do ściany tym samym obezwładniając go.Jakaś blondynka będzie myślała że jest lepsza? O, nie! Na widok tej sceny wszyscy zamilkli, obserwując mnie. Poczułam jak ktoś łapie mnie za ramiona, kontem oka zauważyłam zimne spojrzenie karych oczu.
- Kanashii zostaw go - Na dźwięk głosu bruneta skrzywiłam się, ale nie puściłam blondyna, a jeszcze mocnej przybiłam go do ściany.
- Nie - Mój głos był tak samo zimny i oschły. Poczółam jak jego dłonie mocniej zaciskają się na moich ramionach, westchnęłam głośno po czym puściłam chłopaka i zrobiłam krok w tył. Itachi dalej mnie trzymał, spojrzałam na blondyna, ale on odwrócił się i wyszedł bez słowa trzaskając drzwiami. Prychnęłam lekceważąco po czym ruszyłam z Itachim, który ciągnął mnie w stronę stołu. Usiadłam na krześle obok Itachi'ego, po chwili ciszy po sali rozeszły się szepty innych. Szybko się jednak rozeszły bo po chwili w kłębie szarego dymu na środku jadalni pojawił się Pein.
- Co tak głośno było? - Jego wzrok wodził po wszystkich zebranych nikt natomiast nie odezwał się słowem.
- Ta nowa dziewczyna nazwała Deidare-sempai dziewczyną i Deidara-sempai się zdenerwował, a ona przybiła Deidare-sempai do ściany. Itachi-sempai zabrał ją od Deidary-sempai, a Deidara-sempai odwrócił się i wyszedł a wtedy Lider się pojawił i zapytał się...
- Wystarczy Tobi, dalej wiem - Ten dziwny typ w pomarańczowej masce był chyba niedorozwinięty. Wydał mnie Liderowi, a teraz bujał się zadowolony na krześle.
- Dzięki.. - Syknęłam do kolesia w masce, a ten uciekł coś krzycząc. Spojrzałam na resztę, a później na drzwi za którymi zniknął. Poczułam na sobie wzrok Lidera, zaklęłam cicho pod nosem i z głupim uśmiechem odwróciłam się w jego stronę.
- Kanashii... Jesteś tu niecały dzień, a zdążyłaś mnie wyprowadzić z równowagi i pobić się z jednym z członków..
- Ale..
- Żadnych ale! Ja teraz mówię, a Ty słuchasz! - Rudy darł gębę jak opętany.
- Dobrze
- Nie przerywaj mi! Wracając do rzeczy.. Dla wszystkich, którzy jeszcze nie wiedzą to nowy członek naszej organizacji. Kanashii. Jeśli się dowiem że włos jej z głowy spadł, zabije. Jej opiekunem i trenerem będzie Itachi, na razie jest z nim i Kisame w drużynie - Jego wzrok wodził między członkami organizacji, ale najczęściej zatrzymywał się na mnie. A ja przecież teraz nic nie zrobiłam! - Twój pokój nie jest jeszcze gotowy więc na razie śpisz u Itachi'ego. Jak Konan wróci z misji pójdziecie na zakupy, bo pewnie chcesz sobie coś kupić, Kakuzu da Ci pieniądze. Jeszcze jedno za trzy godziny widzę Ciebie i Itachi'ego na polu treningowym, chce zobaczyć co umiesz..- Po tych słowach zniknął, a po pomieszczeniu znów rozniosły się głosy. Spojrzałam na Itachi'ego, ale on niczym nie wzruszony nakładał sobie jajecznicy. Niepewnie rozejrzałam się po pomieszczeniu, wszyscy siedzieli i jedli. Nie maiłam na nic ochoty więc siedziałam wpatrzona na obraz na ścianie z zamyślenia wyrwał mnie czyjś głos.
- No to.. Kanashii czemu nic nie jesz? - Okazała się to być ta przerośnięta ryba, spojrzałam na niego, udzielił mi się jego przyjazny uśmiech. Wszyscy milczeli, chyba byli ciekawi czemu nie jem.
- Nie jestem głodna - Uśmiechnęłam się w jego stronę.
- A powinnaś, przypominam Ci że za niecałe trzy godziny trening, powinnaś mieć trochę energii - Itachi siedział obok mnie, czułam się jakby był moją matką -.-'
- Moje ciało szybko się regeneruje - Ucięłam rozmowę z brunetem, odwróciłam się w stronę rybki i wyszczerzyłam się jak tylko umiałam, rybka też pokazał swoje ząbki. Przypominał teraz bardziej rekina niż rybkę, ale co tam.
- Eee, a tak w ogóle ja się nazywacie? - Wszyscy spojrzeli się na mnie przerywając jedzenie.
- Lidera już poznałaś, ten którego nazwałaś "koleżanką" nazywa się Deidara, ten w pomarańczowej masce to Tobi, ja jestem Kisame, Itachi'ego znasz, dalej jest Kakuzu, Hidan, jest jeszcze Konan, ale jej często nie ma i nie jada z nami oraz Danna - Rybcia wyszczerzył się przyjaźnie.
- Zapomniałeś o kimś - Z drugiej strony stołu odezwał się szaro włosy chłopak o dość dziwnym kolorze oczu. To był ten którego widziałam w nocy.
- O kim? - Rybcia rozejrzał się po sali.
- Zetsu - Fiołkowe oczy Hidana wpatrywały się we mnie bezczelnie, odwróciłam się szybko w stronę Kisame unikając kontaktu wzrokowego.
- A tak! Jest jeszcze Zetsu, wygląda jak wielka muchołówka, podzielona na dwie części złą i jeszcze gorszą. Jest naszym szpiegiem, ale do niego nie podchodź, bo ma rozdwojenie jaźni i jest kanibalem - Przełknęłam głośno ślinę. Boże gdzie ja trafiłam!? Tu są sami dziwacy!
- Kisame nie wiesz kiedy mój pokój będzie gotowy? - Nie to że mam coś do Uchihy, ale byłabym bezpieczniejsza sama w pokoju. Rybowaty błądził wzrokiem po suficie wyglądajac jakby myślał.
- Pewnie jak wróci Sasori - Kisame uśmiechnął się do mnie, ja natomiast czułam jak zaczynam drżeć. Jak?! Skąd?! Dlaczego on?1
- Sasori, Sasori Akassuna z Czerwonego Pisku? On tu jest? - Chciałam żeby mój głos był naturalny, ale nie wyszło, bo Itachi i Kisame spojrzeli na mnie dziwnie.
- Tak. Znasz go? - Spojrzałam na nich niepewnie.
- Tak, poznałam go jak byłam mała..- Chłopaki wymienili spojrzenia, ale zauważyli że nie mam ochoty rozmawiać na temat przeszłości.
Reszta śniadania minęła a spokojnie, pogadałam trochę z Kisame i Kakuzu. On chce mnie sprzedać na organy ! o.O
Unikałam spojrzeń Hidana, co było trudne, bo cały czas się na mnie gapił.
Razem z Itachi'm wróciłam do pokoju przygotować się do treningu, zostało nam niecałe dwie godziny. Zastanawia mnie czy sobie poradzę, oby, bo inaczej - zabiją mnie.
- Wystarczy Tobi, dalej wiem - Ten dziwny typ w pomarańczowej masce był chyba niedorozwinięty. Wydał mnie Liderowi, a teraz bujał się zadowolony na krześle.
- Dzięki.. - Syknęłam do kolesia w masce, a ten uciekł coś krzycząc. Spojrzałam na resztę, a później na drzwi za którymi zniknął. Poczułam na sobie wzrok Lidera, zaklęłam cicho pod nosem i z głupim uśmiechem odwróciłam się w jego stronę.
- Kanashii... Jesteś tu niecały dzień, a zdążyłaś mnie wyprowadzić z równowagi i pobić się z jednym z członków..
- Ale..
- Żadnych ale! Ja teraz mówię, a Ty słuchasz! - Rudy darł gębę jak opętany.
- Dobrze
- Nie przerywaj mi! Wracając do rzeczy.. Dla wszystkich, którzy jeszcze nie wiedzą to nowy członek naszej organizacji. Kanashii. Jeśli się dowiem że włos jej z głowy spadł, zabije. Jej opiekunem i trenerem będzie Itachi, na razie jest z nim i Kisame w drużynie - Jego wzrok wodził między członkami organizacji, ale najczęściej zatrzymywał się na mnie. A ja przecież teraz nic nie zrobiłam! - Twój pokój nie jest jeszcze gotowy więc na razie śpisz u Itachi'ego. Jak Konan wróci z misji pójdziecie na zakupy, bo pewnie chcesz sobie coś kupić, Kakuzu da Ci pieniądze. Jeszcze jedno za trzy godziny widzę Ciebie i Itachi'ego na polu treningowym, chce zobaczyć co umiesz..- Po tych słowach zniknął, a po pomieszczeniu znów rozniosły się głosy. Spojrzałam na Itachi'ego, ale on niczym nie wzruszony nakładał sobie jajecznicy. Niepewnie rozejrzałam się po pomieszczeniu, wszyscy siedzieli i jedli. Nie maiłam na nic ochoty więc siedziałam wpatrzona na obraz na ścianie z zamyślenia wyrwał mnie czyjś głos.
- No to.. Kanashii czemu nic nie jesz? - Okazała się to być ta przerośnięta ryba, spojrzałam na niego, udzielił mi się jego przyjazny uśmiech. Wszyscy milczeli, chyba byli ciekawi czemu nie jem.
- Nie jestem głodna - Uśmiechnęłam się w jego stronę.
- A powinnaś, przypominam Ci że za niecałe trzy godziny trening, powinnaś mieć trochę energii - Itachi siedział obok mnie, czułam się jakby był moją matką -.-'
- Moje ciało szybko się regeneruje - Ucięłam rozmowę z brunetem, odwróciłam się w stronę rybki i wyszczerzyłam się jak tylko umiałam, rybka też pokazał swoje ząbki. Przypominał teraz bardziej rekina niż rybkę, ale co tam.
- Eee, a tak w ogóle ja się nazywacie? - Wszyscy spojrzeli się na mnie przerywając jedzenie.
- Lidera już poznałaś, ten którego nazwałaś "koleżanką" nazywa się Deidara, ten w pomarańczowej masce to Tobi, ja jestem Kisame, Itachi'ego znasz, dalej jest Kakuzu, Hidan, jest jeszcze Konan, ale jej często nie ma i nie jada z nami oraz Danna - Rybcia wyszczerzył się przyjaźnie.
- Zapomniałeś o kimś - Z drugiej strony stołu odezwał się szaro włosy chłopak o dość dziwnym kolorze oczu. To był ten którego widziałam w nocy.
- O kim? - Rybcia rozejrzał się po sali.
- Zetsu - Fiołkowe oczy Hidana wpatrywały się we mnie bezczelnie, odwróciłam się szybko w stronę Kisame unikając kontaktu wzrokowego.
- A tak! Jest jeszcze Zetsu, wygląda jak wielka muchołówka, podzielona na dwie części złą i jeszcze gorszą. Jest naszym szpiegiem, ale do niego nie podchodź, bo ma rozdwojenie jaźni i jest kanibalem - Przełknęłam głośno ślinę. Boże gdzie ja trafiłam!? Tu są sami dziwacy!
- Kisame nie wiesz kiedy mój pokój będzie gotowy? - Nie to że mam coś do Uchihy, ale byłabym bezpieczniejsza sama w pokoju. Rybowaty błądził wzrokiem po suficie wyglądajac jakby myślał.
- Pewnie jak wróci Sasori - Kisame uśmiechnął się do mnie, ja natomiast czułam jak zaczynam drżeć. Jak?! Skąd?! Dlaczego on?1
- Sasori, Sasori Akassuna z Czerwonego Pisku? On tu jest? - Chciałam żeby mój głos był naturalny, ale nie wyszło, bo Itachi i Kisame spojrzeli na mnie dziwnie.
- Tak. Znasz go? - Spojrzałam na nich niepewnie.
- Tak, poznałam go jak byłam mała..- Chłopaki wymienili spojrzenia, ale zauważyli że nie mam ochoty rozmawiać na temat przeszłości.
Reszta śniadania minęła a spokojnie, pogadałam trochę z Kisame i Kakuzu. On chce mnie sprzedać na organy ! o.O
Unikałam spojrzeń Hidana, co było trudne, bo cały czas się na mnie gapił.
Razem z Itachi'm wróciłam do pokoju przygotować się do treningu, zostało nam niecałe dwie godziny. Zastanawia mnie czy sobie poradzę, oby, bo inaczej - zabiją mnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz