wtorek, 27 sierpnia 2013

Rozdział II

Rozdział II

 Ten jego cichy szept gdy mnie minął, by zniknąć w ciemności pomieszczenia. Itachi Uchiha. Całym moim ciałem zawładnęły przyjemne dreszcze. Dopiero po chwili doszło do mnie że stałam na środku jakiegoś gabinetu, panował tu jeszcze większy mrok niż w pokoju w którym się obudziłam. Uważnie lustrowałam pokój jednak ledwo co dostrzegałam krawędzie mebli.
Przez moje plecy przebiegł dziwny dreszcz. Znów czułam to uczucie zimna. Mój wzrok utkwił w jednym z punktów przede mną, do moich nozdrzy dobiegł zapach męskich perfum. Wiedziałam że ktoś tam siedzi i to na pewno nie był Uchiha.
- Kim jesteś? - Jej głos był zimny i oschły, po mimo strachu, który teraz nią władał. Zauważyła że ktoś poruszył się w ciemności. A jednak.
- Nazywam się Pein, ale każdy zwraca się do mnie Liderze - Dziewczyna prychnęła lekceważąco, ale mężczyzna zignorował to - Obecnie znajdujesz się w mojej organizacji. Akatsuki. Wiesz czemu się tu znalazłaś?
- Właśnie w tym problem że nie - Blondynka założyła ręce na piersi i z wyczekiwaniem patrzyła w stronę swojego rozmówcy. W odpowiedzi usłyszała jedynie głośne westchnienie.
- Po pierwsze z większym szacunkiem, a po drugie kazałem Cię tu ponieważ chcę byś dołączyła do mojej organizacji - Przypomniałam sobie. Ta propozycja Uchihy, jego "my", chodziło mu o tę organizację.
Nie gram mi tu coś, przecież w Akatsuki znajdują się najwięksi przestępcy naszego świata. Wszyscy bali się nawet o nich wspomnieć z obawy że spotka ich za to kara, pięć Wielkich Nacji obawiało się ich. Ponoć są tak potężni że spokojnie mogli, by wywołać Czwartą Wielką Wojnę Shinobi. Ich przywódcą jest sam Pein Fumma, człowiek uważany za boga w wiosce Ame-gakure. Ich głównym celem jest złapanie wszystkich ogoniastych bestii oraz przejęcie władzy nad światem.
W porównaniu do tej elity zabójców ja jestem niewinną osobą, może i miałam opinie jednego z najlepszych płatnych zbójców w kraju Ognia, ale przy nich to było nic.
Po co miałabym się do niech przyłączyć? Chyba że to jakiś podstęp, muszę być ostrożna.
- Po co w tej organizacji ktoś taki jak ja? - Usłyszałam że krzesło na którym siedział odsunęło się, a on sam wstał i zaczął iść w moją stronę.
- Nie musisz być taka skromna, twoje dokonania dotarły aż tutaj. Przy okazji zabrałaś nam parę zleceń Chodzą słuchy że w związku z twoimi genami masz niezwykłe umiejętności - Zatrzymał się przede mną, po mimo ciemności widziałam że był ode mnie wyższy conajmniej o głowę. Zauważyłam że na jego twarzy było mnóstwo kolczyków. Zanim do nich dołączę będę musiała się zaopatrzyć w wielki magnes.
- Magnes to ja Ci dam smarkaczu !!! - Stanęłam wryta. On czytał w moich myślach?
- Tak umiem to dzięki mojemu kekei genkai - Moja mina przybrała dziwny wyraz, chwile  później wybuchłam niepohamowanym śmiechem. Na twarzy Lidera zauważyłam małą żyłkę, co wywołało u mnie jeszcze większy śmiech, kiedy jednak zaczęła ona pulsować Liderek wyciągnął jakiś pojemniczek z którego zaczął łykać jakieś tabletki. Wkurzyłam go, ale było warto. Rudy ciężko opadł na fotel, jego żyłka nadal pulsowała, a oczy były przymknięte. Oddychał powoli i miałam wrażenie że odlicza od 10 w dół. Ledwo co się uspokoiłam, brzuch mi dosłownie pękał. Nie powinnam tego robić, bo nie byłam w pełni sił. Moje ciało jednak szybko się leczyło.
- Itachi zabierz ją stąd do pokoju i spotkamy się rano na śniadaniu - Jego głos drżał, widać było że jeszcze chwila i by wybuchnął. Może nie byłoby tu tak źle?
Z konta pokoju wyłonił się karooki, Uchiha otworzył przede mną drzwi  czekając aż wyjdę. W mojej głowie jednak pojawił się chytry pomysł.
- Dobranoc Peinuś - Krzyknęłam głośno po czym wybiegłam z jego gabinetu ciągnąc Itachi'ego za rękę. Kiedy drzwi się zamknęły z trzaskiem uderzył w nie jakiś przedmiot, zapewne wazon albo coś szklanego, bo było słychać dźwięk tłuczonego się szkła. Znów wybuchłam śmiechem.
- Nie wiem z czego się tak cieszysz. Jutro na śniadaniu będzie piekło, jeszcze nie tu jednego dnia, a w niecałe półgodziny doprowadziłaś go do kurwicy - Jego głos był zimny i obojętny, od razu przestałam się śmiać i przyjęłam poważną postawę.
- Nie wiem czemu taki jesteś, po prostu tylko go zdenerwowałam, a Ty mi już o piekle mówisz..- Na moją twarz wkradł się niewielki uśmieszek, kontem oka spojrzałam na chłopaka. Miał dziwny wyraz twarzy, jakby starał się na siłę powstrzymać od uśmiechu.
 Weszliśmy do tego samego pokoju w którym się obudziłam, jak się dowiedziałam był to pokój bruneta. Dostałam nawet jedną z jego koszulek po czym wepchnął mnie do łazienki. Tu przynajmniej było światło. Łazienka była o wiele większa niż się spodziewałam, całość była utrzymana w jasno zielonej barwie. Położyłam wszystkie swoje rzeczy na sedesie po czym wskoczyłam pod prysznic. Wreszcie ciepła woda. Strumień był tak przyjemny że aż nie chciałam spodniego wychodzić jednak moje oczy same się zamykały.
Zakręciłam wodę i wyszłam z pod prysznica, wzrokiem odszukałam jakiś ręcznik po czym wytarłam nim swoje ciało i włosy. Założyłam dół od bielizny i za dużą koszulkę Itachi'ego.
Spojrzałam w lustro, ale za nic nie znalazłam tam swojego odbicia. Tej zawsze szczerej, obojętnej i ładnej dziewczyny, a jedynie jej wrak. Bladą cerę, podkrążone oczy i liczne siniaki na całym ciele. Ten widok nie był najpiękniejszy w życiu, wzięłam głęboki oddech po czym wyszłam z łazienki.
 Itachi stał przy oknie patrząc w dal, ale na dźwięk otwieranych drzwi odwrócił się w moja stronę.  Miałam dziwne wrażenie że jego wzrok mierzy mnie od dołu do góry, a kąciki jego ust drgnęły. Było ciemno, a więc nie dam sobie za to ręki uciąć. Spojrzałam na niego lekko zawstydzona co na pewno zauważył, bo  szybko odwrócił wzrok.
- Powinnaś iść jeszcze spać żeby odpocząć - Jego głos zimny i obojętny tak że aż ciarki przebiegły mi po plecach,
- A ty? - Wzrok jego czarnych oczu znów zatrzymał się na mojej osobie.
- Ja prześpię się na fotelu - Już chciałam coś powiedzieć, ale kiedy tylko zaczęłam otwierać usta on był szybszy - Koniec dyskusji ja śpię na fotelu, a ty na łóżku. Masz odpocząć, bo  za kilka godzin jest śniadanie, jasne? - Zrezygnowana skinęłam głową i położyłam się na łóżku przykrywając kołdrom.
- Jeszcze jedna sprawa, a właściwie dwie - Przeniosłam wzrok na bruneta, który siedział na fotelu naprzeciwko mnie - Konan powiedziała że rano przyniesie dla Ciebie jakieś ubrania. Jesteście jedynymi dziewczynami w Akatsuki, powinnyście się polubić. Nie wiem kiedy ją poznasz, bo często chodzi na samotne misję. Druga sprawa. Jak ty właściwie masz na imię ? - Na dźwięk tego ostatniego pytania po moich plecach przebiegł dreszcz , czułam na sobie wyczekujący wzrok chłopaka.
- Kanashii - Mój głos był cichy, ale Uchiha i tak usłyszał.
- A na nazwisko?
- Nie jest to zbyt istotne - Mój głos był zimny i oschły zupełnie jak jego. Nie miałam ochoty tego ciągnąć więc odwróciłam się do niego plecami i zamknęłam oczy próbując znów zasnąć. Itachi chyba zrozumiał że nie mam ochoty z nim gadać, bo więcej się nie odezwał.

piątek, 9 sierpnia 2013

Rozdział I

Rozdział I


Ból. Niewyobrażalny ból w okolicy głowy. Nie, wszędzie. Wszędzie mnie boli. Tylko czemu? Co się ze mną stało? Niewiele pamiętam. Tylko tego chłopaka w kruczoczarnych włosach, jego dziwną propozycję, jego cudowne czarne oczy, a później pustkę. Szkarłat taki sam jak krew i czerń jak wielka otchłań, czemu mam je w głowie? Czy ja umarłam?  Czy tak wygląda piekło? Na pewno nie, nie czułabym takiego okropnego bólu. Żyję, ale po co? J gdzie teraz jestem? Czemu mnie nie zabił, a tak jego dziwna "oferta" , ale jak ona brzmiała? Nie pamiętam zimno mi. Boję się otworzyć oczy, boję się że znów będzie sprawiał mi ten ból. Boję się że jeśli otworzę oczy znajdę się w piekle, martwa. Czy tak miałaby wyglądać moja śmierć?
Głucha cisza i pustka? Czerń dookoła? Co jeśli będę musiała spędzić tu wieczność i to sama? Czy mam się teraz zastanowić nad swoim życiem, nad tym czy coś bym zmieniła? Czy jestem z czegoś dumna? Czy żałuje ile ludzi zabiłam? Tego że stałam się jednym z najlepszych płatnych zabójców? Nie, nie żałuje. Obiecałam sobie że po śmierci rodziców nie będę żałować, ścieżki którą obrałam... Tylko czemu tu jest tak zimno?
 Wyszedłem z łazienki w samych spodniach, spodziewałem się że dziewczyna jeszcze śpi. Podszedłem do jej łóżka. Blondynka jeszcze spała, ale jej sen był niespokojny, kręciła się, szeptała jakieś niezrozumiałe słowa i miała straszne drgawki. Przykryłem ją kolejnym kocem, nie miała gorączki, ale można było zauważyć na jej czole kropelki potu. Usiadłem na krześle obok łóżka i uważnie przyglądałem się jej osobie.
 Co się dzieje? Dlaczego nagle zrobiło się cieplej i tak dziwnie przyjemnie? Zupełnie jakby ktoś mnie czymś przykrył. I to dziwne uczucie, jakby ktoś gładził moją cerę.. Jeszcze ten zapach, na pewno męskich perfum. Może nie umarłam? Tylko ktoś teraz ze mną jest?! Halo?! Halo?!
No tak nikt nie usłyszy krzyku w mojej głowie..
  Kiedy przez przypadek dotknąłem jej dłoni, poruszyła się niespokojnie zaciskając jeszcze mocniej powieki. Niedługo powinna się obudzić, może nie powinien używać na niej mangekyou z taką mocą? Z drugiej strony skoro Lider chcę ją w Akatsuki musi być silna. Za dużo tych myśli na jej temat, pójdę się przejść do kuchni. Zrobię jej coś do jedzenia na wypadek jakby się obudziła.
  Miałam dziwne wrażenie jakby ktoś zamykał za sobą drzwi, nie wyczuwałam żadnej osoby w pobliżu. Może powinnam jednak zobaczyć gdzie jestem i w razie potrzeby szybko się ewakuować. Powoli otworzyłam oczy, ale obraz był niewyraźny. Kiedy znów wróciła do mnie ostrość obrazu postanowiłam podnieść się do pozycji siedzącej. Ból w głowie niestety dość boleśnie dał o sobie znać co było równoznaczne z ponownym położeniem się na łóżku, kiedy ból na moment ustał znów podjęłam próbę - tym razem jednak z rezultatem.
 Byłam w czyjejś sypialni. Pokój był przeciętnej wielkości, tak by zmieściły się tu fotel, łóżko, szafa, biurko, okno, półka na książki i dwie pary drzwi.  Jedne zapewne od łazienki, a drugie od wyjścia z pokoju.
Spojrzałam na okno, oślepił mnie blask księżyca i gwiazd na tle szarego nieba.
Rozejrzałam się tępo po pokoju szukając czegoś do picia lub jedzenia. Moje gardło było jak Sahara, suche na wiór. Brzuch również domagał się jakiegoś jedzenia po przez chiche burczenie. W mojej głowie jednak było jedno pytanie. Co ja tu robię?
 Moje myśli przerwał dźwięk otwieranych drzwi. Do pokoju wszedł ten sam chłopak z którym wcześniej rozmawiałam, na sam jego widok i tej emitującej od niego zimnej i obojętnej aury po moich plecach przeszły zimne dreszcze. W ręku miał talerz kanapek i szklankę wody, którą położył na szafce nocnej obok łóżka, po czym usiadł na fotelu po drugiej stronie pokoju. Czułam na sobie jego obojętny i zimny wzrok.
- Jedz. Potrzebujesz sił, zaraz idziemy do Lidera - Jego głos był taki sam jak oczy. Zimny i obojętny.
Nie sprzeciwiała się,  posłusznie wzięłam talerz i zaczęłam jeść kanapki popijając je wodą, kiedy skończyłam popatrzyłam na bruneta. Jego oczy nieustanie śledziły każdy mój ruch, przyznam że czułam się jak główna atrakcja w ZOO.
- Jeśli skończyłaś możemy iść? - Spojrzał na mnie wyczekująco. Czemu przy nim czułam się dziwnie? Nie mogłam być sobą, tą nieuległą, nieustępliwą, złośliwą. Czekał na moją odpowiedź i pewnie czekałby jeszcze dłużej gdyby nie mój nagły przypływ odwagi, albo głupoty
- Owszem możesz iść, ale ja zostaje - Nie spodobało mu się to. Chwile później już leżałam przerzucona przez jego bark, miotając i krzycząca żeby mnie puścił.
-  Nie chciałaś iść sama, a ja nie będę tracił czasu na czekanie - Krzyknęłam tak głośno jak mogłam żeby mnie puścił, albo żeby ktoś mi pomógł. Jedyną osobą jaka wyszła na korytarz był wysoki siwowłosy mężczyzna o hipnotycznych fiołkowych oczach i dziwnym uśmiechem. Brak jego koszulki tłumaczyłam sobie tym że jest noc, a moje krzyki obudziły go.
- Itachi może milej w stosunku do dam - Jego śmiech rozniósł się po korytarzu, a mnie przeszedł nie przyjemny dreszcz wywołany jego spojrzeniem. Zupełnie jakbym była cała naga.
Chwile później wylądowałam przed wielkimi drzwiami.
- Iatchi? Masz na imię Itachi? - Spojrzałam na niego podejrzanie gdy podniosłam się z ziemi, jednak on bez słowa  zapukał do drzwi i otworzył je wpychając mnie do środka.

Prolog

Prolog


Głos kroków dobiegał z korytarza, szedł nim dość szybko młody mężczyzna. Jego twarz była skąpana w mroku, nikłe światło dawały tylko pochodnie powieszone na ścianie w równych od siebie odległościach. Na rękach mężczyzny dało się zauważyć nikłą kobiecą sylwetkę, dziewczyna zaczęła delikatnie się poruszać w jego ramionach, a jej powieki zaczęły lekko drgać. Postać czując to przyśpieszyła kroku mijając kolejne drzwi i zakręty korytarza.
 Zatrzymał się dopiero pod wielkimi, drewnianymi drzwiami na samym końcu tunelu. Delikatnie zapukał w drzwi, tak by nie budzić nieprzytomnej dziewczyny.
- Wejść - Donośny głos za drzwi przerwał głuchą ciszę, mężczyzna otworzył drzwi po czym pewnie wszedł do środka.
Pomieszczenie było jak zawsze ciemne, jedynym źródłem światła była dogasająca świeczka stojąca na biurku za którym właściciel głosu.
 - Rozumiem że nie chciała iść dobrowolnie?
- Musiałem trochę pomóc jej w podjęciu odpowiedniej decyzji - Mężczyzna spojrzał na znajdującą sie w jego ramionach dziewczynę , miała może siedemnaście lat, jasne blond włosy, cerę niczym mleko, a jednak od jej osoby bił wyraźny chłód.
- Co mam z nią zrobić Liderze?
- Na razie pójdź z nią  do siebie, kiedy się obudzi przyjdź z nią do mnie. Omówimy jej przyszłość w  Akatsuki - Spojrzenia obu mężczyzn utkwiły w śpiącej nastolatce, skinął głową po czym odwrócił się i wyszedł zamykając za sobą cicho drzwi gabinetu.
 Znów zaczął przemierzać korytarze organizacji, tym razem jednak szybciej czując cały czas niespokojne ruchy dziewczyny i dziwny wyraz smutku na jej twarzy. Po wyjściu z gabinetu i przejściu dwóch zakrętów zatrzymał się przy drzwiach jednego z pokoi. Drzwi jak zawsze były otwarte i tak nikt nie wchodził dobrowolnie lub bez potrzeby do jego pokoju - chyba że chciał szybko zginąć.
 W pomieszczeniu panował mrok, pokój oświetlał jedynie blask księżyca wpadający przez okno. Delikatnie położył dziewczynę pod stojącym pod ścianą dwuosobowym łóżku, kiedy upewnił się że śpi przykrył ją ciepłym kocem i delikatnie odgarnął jej blond grzywkę. Dziewczyna uśmiechnęła się przez sen czując ciepły dotyk, na jego usta też na moment wkradł się nikły uśmiech, musiał przyznać że była wyjątkowo ładna. Stop. O czym on myśli?  On przestępca klasy S, który wymordował swój cały klan oszczędzając jedynie swojego brata?
Szybko się otrząsnął po czym przykrył dziewczynę jeszcze szczelniej kocem, a sam zniknął za drzwiami łazienki.