Rozdział I
Ból. Niewyobrażalny ból w okolicy głowy. Nie, wszędzie. Wszędzie mnie boli. Tylko czemu? Co się ze mną stało? Niewiele pamiętam. Tylko tego chłopaka w kruczoczarnych włosach, jego dziwną propozycję, jego cudowne czarne oczy, a później pustkę. Szkarłat taki sam jak krew i czerń jak wielka otchłań, czemu mam je w głowie? Czy ja umarłam? Czy tak wygląda piekło? Na pewno nie, nie czułabym takiego okropnego bólu. Żyję, ale po co? J gdzie teraz jestem? Czemu mnie nie zabił, a tak jego dziwna "oferta" , ale jak ona brzmiała? Nie pamiętam zimno mi. Boję się otworzyć oczy, boję się że znów będzie sprawiał mi ten ból. Boję się że jeśli otworzę oczy znajdę się w piekle, martwa. Czy tak miałaby wyglądać moja śmierć?
Głucha cisza i pustka? Czerń dookoła? Co jeśli będę musiała spędzić tu wieczność i to sama? Czy mam się teraz zastanowić nad swoim życiem, nad tym czy coś bym zmieniła? Czy jestem z czegoś dumna? Czy żałuje ile ludzi zabiłam? Tego że stałam się jednym z najlepszych płatnych zabójców? Nie, nie żałuje. Obiecałam sobie że po śmierci rodziców nie będę żałować, ścieżki którą obrałam... Tylko czemu tu jest tak zimno?
Wyszedłem z łazienki w samych spodniach, spodziewałem się że dziewczyna jeszcze śpi. Podszedłem do jej łóżka. Blondynka jeszcze spała, ale jej sen był niespokojny, kręciła się, szeptała jakieś niezrozumiałe słowa i miała straszne drgawki. Przykryłem ją kolejnym kocem, nie miała gorączki, ale można było zauważyć na jej czole kropelki potu. Usiadłem na krześle obok łóżka i uważnie przyglądałem się jej osobie.
Co się dzieje? Dlaczego nagle zrobiło się cieplej i tak dziwnie przyjemnie? Zupełnie jakby ktoś mnie czymś przykrył. I to dziwne uczucie, jakby ktoś gładził moją cerę.. Jeszcze ten zapach, na pewno męskich perfum. Może nie umarłam? Tylko ktoś teraz ze mną jest?! Halo?! Halo?!
No tak nikt nie usłyszy krzyku w mojej głowie..
Kiedy przez przypadek dotknąłem jej dłoni, poruszyła się niespokojnie zaciskając jeszcze mocniej powieki. Niedługo powinna się obudzić, może nie powinien używać na niej mangekyou z taką mocą? Z drugiej strony skoro Lider chcę ją w Akatsuki musi być silna. Za dużo tych myśli na jej temat, pójdę się przejść do kuchni. Zrobię jej coś do jedzenia na wypadek jakby się obudziła.
Miałam dziwne wrażenie jakby ktoś zamykał za sobą drzwi, nie wyczuwałam żadnej osoby w pobliżu. Może powinnam jednak zobaczyć gdzie jestem i w razie potrzeby szybko się ewakuować. Powoli otworzyłam oczy, ale obraz był niewyraźny. Kiedy znów wróciła do mnie ostrość obrazu postanowiłam podnieść się do pozycji siedzącej. Ból w głowie niestety dość boleśnie dał o sobie znać co było równoznaczne z ponownym położeniem się na łóżku, kiedy ból na moment ustał znów podjęłam próbę - tym razem jednak z rezultatem.
Byłam w czyjejś sypialni. Pokój był przeciętnej wielkości, tak by zmieściły się tu fotel, łóżko, szafa, biurko, okno, półka na książki i dwie pary drzwi. Jedne zapewne od łazienki, a drugie od wyjścia z pokoju.
Spojrzałam na okno, oślepił mnie blask księżyca i gwiazd na tle szarego nieba.
Rozejrzałam się tępo po pokoju szukając czegoś do picia lub jedzenia. Moje gardło było jak Sahara, suche na wiór. Brzuch również domagał się jakiegoś jedzenia po przez chiche burczenie. W mojej głowie jednak było jedno pytanie. Co ja tu robię?
Moje myśli przerwał dźwięk otwieranych drzwi. Do pokoju wszedł ten sam chłopak z którym wcześniej rozmawiałam, na sam jego widok i tej emitującej od niego zimnej i obojętnej aury po moich plecach przeszły zimne dreszcze. W ręku miał talerz kanapek i szklankę wody, którą położył na szafce nocnej obok łóżka, po czym usiadł na fotelu po drugiej stronie pokoju. Czułam na sobie jego obojętny i zimny wzrok.
- Jedz. Potrzebujesz sił, zaraz idziemy do Lidera - Jego głos był taki sam jak oczy. Zimny i obojętny.
Nie sprzeciwiała się, posłusznie wzięłam talerz i zaczęłam jeść kanapki popijając je wodą, kiedy skończyłam popatrzyłam na bruneta. Jego oczy nieustanie śledziły każdy mój ruch, przyznam że czułam się jak główna atrakcja w ZOO.
- Jeśli skończyłaś możemy iść? - Spojrzał na mnie wyczekująco. Czemu przy nim czułam się dziwnie? Nie mogłam być sobą, tą nieuległą, nieustępliwą, złośliwą. Czekał na moją odpowiedź i pewnie czekałby jeszcze dłużej gdyby nie mój nagły przypływ odwagi, albo głupoty
- Owszem możesz iść, ale ja zostaje - Nie spodobało mu się to. Chwile później już leżałam przerzucona przez jego bark, miotając i krzycząca żeby mnie puścił.
- Nie chciałaś iść sama, a ja nie będę tracił czasu na czekanie - Krzyknęłam tak głośno jak mogłam żeby mnie puścił, albo żeby ktoś mi pomógł. Jedyną osobą jaka wyszła na korytarz był wysoki siwowłosy mężczyzna o hipnotycznych fiołkowych oczach i dziwnym uśmiechem. Brak jego koszulki tłumaczyłam sobie tym że jest noc, a moje krzyki obudziły go.
- Itachi może milej w stosunku do dam - Jego śmiech rozniósł się po korytarzu, a mnie przeszedł nie przyjemny dreszcz wywołany jego spojrzeniem. Zupełnie jakbym była cała naga.
Chwile później wylądowałam przed wielkimi drzwiami.
- Iatchi? Masz na imię Itachi? - Spojrzałam na niego podejrzanie gdy podniosłam się z ziemi, jednak on bez słowa zapukał do drzwi i otworzył je wpychając mnie do środka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz